wiersze   zarejestruj swój dom wiersze
wiersze opowiadania

wiersze, opowiadania, wierszyki

LOGOWANIE:
nie pamiętam hasła
menu podręczne:
Pomóż nam w promocji:

Jeśli podoba Ci się ten serwis, lubisz czytać i pisać wiersze i opowiadania oraz jeśli prowadzisz stronę lub bloga - pomóż nam w promocji! Wystarczy, że zamieścisz poniższy link:

<a href="http://www.miastopisarzy.pl" target="_blank">wiersze </a>

Dziękujemy! Administracja miasta.

wyszukiwarka:
polecamy serwisy:
Sprzed kilku lat...pisane z nudów
Naukowe konkluzje kierować do serca ludzi słabo wykształconych. W przeciwnym przypadku, jeżeli dalej kontynuowana będzie tendencja przekonywania zdroworozsądkowego „ludu” nic się nie osiągnie. Odwoływać się do emocji przy przedstawianiu swoich propozycji rozwiązania jakichś problemów. Wszystkie zmiany przeprowadzane przy pomocy najliczniejszej grupy społecznej były możliwe dzięki sterowaniu egzaltacji niezadowolenia.
Przykład z dość bliskiej historii. Rok 1989. Społeczne niezadowolenie sytuacją materialną wykorzystali ludzie,(co sprytniejsi)z „Solidarności” i nie tylko. Ale nie mieli planu. Ktoś powie pewnie, że mieli tych dwadzieścia jeden tez. No i cóż z tego? Luter pięć wieków temu miał ich dziewięćdziesiąt pięć. Nie mieli planu zagospodarowania politycznego, społecznego i gospodarczego Polski popeerelowskiej. Ale jest wielkie poruszenie traktujące ich jako Bohaterów.
Czy dokonali czegoś niewiarygodnego, niesamowitego w swej istocie? Zamiast odpowiedzi zadam drugie pytanie: czy obalenie caratu w Rosji i wprowadzenie idei marksizmu spowodowało zmianę?
Rację miał prawdziwą francuski oficer z „Nie-Boskiej...” Krasińskiego, wyrażając się na temat rewolucji. Witkiewicz w swych „Szewcach” jeszcze mocniej i dobitniej wykazał czego unikać w dążeniu do celu, głównie chodzi tu o wolność bądź autonomię narodową, a jest to rewolucja. Zmiany rewolucyjne nie są w stanie przy istocie ludzkiej mentalności być równoważne zmianom „na lepsze”. Ale powolne, ewolucyjne i konsekwentne wprowadzanie niewielkich korekt w aktualnie panujących systemach mogą przynieść coś korzystniejszego w szerszym aspekcie. Niestety. Ludzie są zawistni(lub może zazdrośni?)w związku z czym nie pozwolą na szczęście innym, jeżeli jest ono wprowadzane innymi metodami. A jeżeli są jeszcze skuteczniejsze od innych to należy zapomnieć o spokoju(tych drugich).
Przykładem może być tu Chile pod rządami Salvadora Allende. Stany Zjednoczone i część opozycji prawicowej(bardziej wpływowych ale mniej „lotnych”)nie były w stanie pogodzić się z myślą, że jakiś tam marksista jest w stanie zapewnić spokój i dobrobyt ludziom. Czynili wszystko, aby Allende i Front Jedności Ludowej nie doszły do skutku. Amerykanie szkolili wyzwolicieli(spod znaku swastyki), kierowali ekonomią tak(głównie dotyczącą miedzi), aby i tak już biedni, stawali się jeszcze biedniejsi. Slumsy i egzystencja pod bacznym okiem kosmosu była czymś naturalnym.. Wbrew przeciwnościom „losu” panowanie Allende powoli wprowadzało lepsze warunki życia, wyższe zarobki zagościły w sakwach Chilijczyków. Dzieci poczęły w większych ilościach zasiadać w ławach szkolnych. Zmniejszyła się ilość koczujących bez dachu nad głową. Ale jak później się okazało nie było to normalne. Tę normalność dopiero miał wprowadzić Pinochet- Mesjasz ze słowami na wargach: „Witam, niosę wam bagnety, które czynią cuda!”. No i poczyniły...nie ma co. Tylko pozazdrościć, jak dla mnie, takich oswobodzicieli.
Ale co tam, ciekawe, że cały czas, a i ostatnio to się nie zmieniło najmocniejsze państwa traktowały swoje wojny jako obronne. Rzymianie nigdy nie uważali swych działań militarnych jako atak na inne, autonomiczne państwo. Wiedzieli i mówili, że to wojna, ale sprawiedliwa. Dzisiejsze-choć nie tylko- czyny przeplatane wypowiedziami werbalnymi Georgea Dablju Busha potwierdzają skojarzenie powyższe. Wojna prewencyjna, czyli jakby nie patrzeć obronna, choć nieco specyficzna, ma za dowód usprawiedliwiający jej użycie niejasne i niejednoznaczne przesłanki. Są one logiczne, ale nie zawsze są REALNE. Tak jak te traktujące sprawę broni masowego rażenie posiadanej przez Saddama Husajna. Czy były realne, r e a l n e powody do użycia siły? Nie wydaje mi się. Nawet gdyby posiadał Irak takowąż broń, nie użyłby jej w stosunku do Zachodniego państwa. A dlaczego? Ano, bo co zrobiła mu Francja, Niemcy, Bośnia, Luksemburg, Polska(oprócz zbudowania kilometrów bardzo dobrych dróg, co bardziej jednak powinno być pretekstem dla samych Polaków z pewnych względów), Litwa czy Andora? Chociaż wykluczać nie można kryjących się w pamięci(dziadków i pradziadków, żeby dalszych nie budzić krewnych)krzywd niewoli pod panowaniem Brytyjczyków czy Francuzów. Trochę wody, hmm, piasku się już jednak przesypało i mało prawdopodobne, aby akurat teraz mieli się mścić.
Z kolei jeżeli już mowa o Bliskim Wschodzie i problemie broni masowego rażenia, to czemu Izrael nie stał się celem jakiejś akcji rendżersów? Co, panie Grzesiu? Czy podpier...dmuchnięcie z pokładu statku dwóch- d w ó c h- ton uranu i wyprodukowanie z niego dziesiątek rakiet nie daje podstaw i to tych r e a l n y c h co do ataku? A może to było zaplanowane? Może, aby nie sprzedawać, nie kupować i nie płacić nota bene podatku(i tak dobrze, że nie w Polsce)taką farsę postanowili skonstruować? A może Grześ ma sentyment do narodu wybranego i sądzi że oni ten uran zgodnie z zaleceniem bożym chcą użyć- w końcu On nakazał się dzielić(sic!)?! A jak widać w Koranie tego ustępu(części tekstu, nie WC, dla mniej lotnych)nie ma i jeżeli już muzułmanin coś, szczególnie z militariów, posiada, nieważne nawet że to zabytek(po Francuzach J)koniecznie musi użyć tego do zabijania.
Ale nudzi mnie to już. Przypomniałem sobie, że kiedyś nasunęło mi się pewne skojarzenie z pewną osobą. I wcale nie była to Cindy Crawfford w scenerii Błękitnej Laguny. Ja nie z tych. Nie chciałbym, o ile już tego nie zrobiłem, nikogo urazić, ale pojawił się w mej wyobraźni pan prezydent G.W. Bush w postaci...Szatana. Wiem że to straszne. W końcu w Piekle chyba też mają adwokatów?! A moja świnka taka chuda. Nie był to jednak zwykły jakiś Baal, Belzebub(-ek) czy inny, kiecki babskiej się bojący czort. Był to Szatan bułhakowowy. Skąd takie skojarzenie, pewnie ktoś zapyta, a ja mu chętnie wtedy odpowiem(a niech tylko kto spróbuje nie zapytać). Niesamowicie często, kiedy w moim telewizorze pojawia się starszy- to się wytnie w druku- nie młody mężczyzna z flagą czerwoną, białą i urozmaiconą gwiazdkami na jakże naturalnym tle niebieskim cisną mi się słowa, które chętnie widziałbym nad jego głową w chmurce komiksowej: „O, ja biedny. Ciągle pragnąc dobra, czynie zło!”. Czyż nie słyszeliście tego państwo już gdzieś, tylko w nieco innej formie?
Od razu kręci mi się łezka w oku na znak sympatii z tym biednym człowiekiem. Aż chciałoby się krzyknąć „panie Grzesiu, pan się nie boi. Dwie trzecie post„komunistycznego” SLD za panem stoi”. Ale jakoś nie można. Krtań nie pozwala. Uderzam mocniej, szybciej, i jeszcze raz mocniej, szybciej w klatkę piersiową, próbując bezustannie odkaszlnąć. I nic. Nie jestem w stanie ni słowa przepowiedzieć. A tu nagle, nie wiadomo skąd, na języku pojawia się metaliczny posmak, zęby na ziarnach piasku się ścierają, a z kącików oczu spływa powolnym strumyczkiem ciemna, gęsta maź. Co to znaczy?
komentarze [ 0] Chcesz skomentowa? utw?r? Zaloguj lub zarejestruj si?


Copyright by miastopisarzy.pl